wtorek, 28 lipca 2009

... łzy kapią na poduszkę ...

Od niedzieli jestem już w domu.. Ale co to za bycie, kiedy myślami jestem ciągle przy Nim i ciągle w Jego domu? Nie mogę się pozbierać ani ogarnąć.. Już w niedzielę kładąc się do łóżka było mi tak strasznie smutno.. Zimne, wielkie i puste łóżko.. Nie było się do kogo odezwać ani przytulić.. Nie dostałam buziaka na dobranoc, ani nie usłyszałam, że mnie kocha.. Usłyszałam tylko jak łzy kapią na poduszkę wzmagając tęsknotę.. Zasnęłam z wielkim trudem.. Przespałam kilka godzin budząc się w porze, kiedy On wstawał codziennie do pracy.. Ale nie usłyszałam zamykanych drzwi od łazienki ani otwieranej szuflady.. Nie poczułam zapachu Jego perfum ani nie dostałam buziaka na początek dnia.. Byłam sama.. Zasypiając znów na godzinę czy dwie, nie mogłam położyć się na Jego poduszce.. Obudziłam się rano, ale nie usłyszałam śpiewów ani krzyków Małej.. Nie usłyszałam „Bo fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego…”.. Nie grało radio, nikt nie bawił się pociągiem, nikt nie krzątał się po kuchni.. Nie było śniadania ani herbaty.. Poprzestawiałam się kompletnie przez te kilka dni.. Ciężko mi wrócić do normalności po takim tygodniu.. Tu jest inaczej, zawsze było inaczej.. I będzie.. Szczególnie teraz, kiedy już wiem, jak to jest `mieszkać` razem.. Jak to jest razem zasypiać i budzić się.. Jak to jest razem jeść posiłki.. Jak to jest kłócić się o to, kto pierwszy idzie do łazienki.. Jak to jest żyć w zgodzie z `Teściami`.. Jak to jest razem chodzić na spacery pchając przed sobą wózek.. Jak to jest razem bawić się z dzieckiem i pilnować, żeby nic jej się nie stało.. Ciężko będzie zostawić to wszystko za drzwiami..

Nie macie pojęcia jak bardzo chciałabym być już panią T. i mieszkać z Nim.. Kochać Jego i Nasze dzieci.. Dzielić z Nim nie tylko dni, ale i noce.. Sny i marzenia.. Codziennie! A nie od przypadku.. Chcę! Już, teraz, natychmiast! :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz