środa, 15 marca 2017

153. To takie proste.

"Wracam do domu.
Dom to tam, gdzie jesteś Ty.
To takie proste.
Tylko tam chcę teraz być.
(...)
Nie potrzebuję słów."


Marzenia się spełniają. Czasami potrzeba tylko trochę czasu. Kiedyś obiecaliśmy sobie, że będziemy wracać do jednego domu. I ten dom, NASZ DOM, jest już na wyciągnięcie ręki. Jeszcze tylko trochę... To będzie szczęśliwy dom, bo będziemy w nim razem. Tak jak przez ostatnie 111. miesięcy!

sobota, 4 marca 2017

152. Już prawie wszystko gotowe.

Ostatnie tygodnie były dla mnie bardzo ciężkie. Nie tylko fizycznie ze względu na pracę we wzmożonym tempie i wymiarze czasu. Ale przede wszystkim psychicznie. Praca, budowa, zdrowie. Wszystko dało mi się mocno we znaki, ale żyję i mam się (już) dobrze. Próbuję odzyskać energię i iść do przodu. Dostałam kwiaty od Męża, bez okazji ;) cytrusy kupiłam sobie sama. 

 


Sobota zaczęła się dobrze, choć mam mnóstwo prania i od rana nie słyszę niczego innego od szumu pralki. Ale... nie pralka jest dzisiaj najważniejsza. Dzisiaj chciałam stworzyć normalny post, zwyczajny, taki jak kiedyś. Mam nadzieję, że mi się uda, a Wam będzie czytało się przyjemnie.

Kiedy pod koniec ubiegłego roku ktoś powiedziałby mi, że w pierwszym kwartale nowego roku w naszym domu będzie już prawie wszystko gotowe puknęłabym się w głowę. Przecież to nierealne! A tymczasem... od grudnia posypała się lawina robót. Kupiliśmy kafle do łazienek i na podłogę reszty domu. Zaraz po sylwestrze firma zabrała się do ich kładzenia. W tzw. międzyczasie weszła inna ekipa, która zaczęła działać z gipsowaniem i podwieszaniem sufitów. Następnym krokiem był styropian, który już został zamontowany na elewacji, w przyszłym tygodniu pójdzie klej i ocieplenie będzie gotowe.
Mamy początek marca, a w naszym domu wszystko galopuje do przodu! Łazienki gotowe pod względem glazury, podłogi w całym domu położone, sufity obniżone. Parapety zamontowane, gipsy gotowe, sufity pomalowane już docelowo na biało, ściany również na biało jako podkład. Drzwi między domem a garażem zamontowane, drzwi zewnętrze wybrane i zamówione u stolarza, drzwi wewnętrzne wybrane i zlecone do wyceny. Meble do kuchni zaprojektowane i zamówione, mam nadzieję, że już się robią. Rozglądam się już za sprzętami, które będą pod zabudowę. Grzejniki do łazienek zamówione, na dniach powinny przyjść. Aż się tego obawiam, bo Mężu mnie opieprzył, że wydałam na nie miliony monet ;)  Schody zlecone do wyceny, wyobrażenie szafy do przedpokoju jest. Z brudnych prac pozostają nam jeszcze kafle w kuchni między meblami i cegła dekoracyjna na kominie i ścianie za schodami.
Pozostaje nam teraz najprzyjemniejsza część (a zarazem najdroższa!), czyli meblowanie i wyposażanie domu. Pieniądze z kredytu kurczą się w zastraszającym tempie, na pewno na wszystko nam nie wystarczy. I choć nie nastawiam się na nic, na przeprowadzkę w konkretnym terminie, to mam jedno małe marzenie. Chciałabym jeszcze w tym roku zjeść obiad w naszym nowym domu, urządzonym na tyle, żeby dało się w nim mieszkać.
Trzymajcie kciuki!

151. Grunt to okładka #styczeń2017 #luty2017

 "Zimny pokój" to szósta część zmagań sierżanta Logana McRae z przestępcami, morderstwami i wszelką patologią, jaka występuje na świecie. 
Tym razem do Aberdeen pojawia się Knox, który po odsiedzeniu wyroku za porwania i gwałty na staruszkach, wraca w rodzinne strony, chcąc zmienić swoje życie. Logan i reszta ekipy mają mu zapewnić ochronę. Nie jest to wymarzone zajęcie dla McRae, ale skoro przełożeni każą, podwładni muszą.
"Zimny pokój" w mojej ocenie wypada przeciętnie na tle pozostałych części. Czarny humor się utrzymuje, chociaż McRae coraz bardziej się na sobą użala. Nie raz podczas lektury mówiłam do niego w duchu "Weź się chłopie w garść!". Może mam przesyt MacBridem? Nie wiem.. Wiem jedno - wrócę do przygód Logana i to pewnie już niedługo.

 Lektura "Niebezpiecznych kobiet" to moje czwarte spotkanie z wywiadem-rzeką Patryka Vegi. I chociaż książkę czytało się dobrze i szybko, to tak do końca nie wiem, co powinnam o niej sądzić.
Ciekawe to było doświadczenie - zobaczyć, jak "od kuchni" wygląda praca kobiet w polskiej policji. Jak sobie radzą ze stresem, z przewagą mężczyzn w tym zawodzie, z przestępcami, jakie jest ich postrzeganie i odbieranie przez innych funkcjonariuszy.
Z całej książki wyłania się obraz policjantki-hetery. Kobiety twardej, silnej, zdecydowanej,  nieustępliwej, trochę nawet wulgarnej. A gdzieś z boku zdrady, wybuchy emocji, małżeństwa kończone z wielkim hukiem, picia. To wszystko sprawia, że na policjantki patrzę trochę z rezerwą, nie wiedząc, czego się można spodziewać. Chyba nie do końca o to chodziło w tej książce.

 Długo zbierałam się do tego, żeby zacząć czytać serię z Chyłką. Dostałam ją na urodziny, ciągle odkładałam, aż w końcu zebrałam się w sobie i zaczęłam. Jak zaczęłam, tak ... przepadłam! 500-stronicowa księga została pochłonięta w kilka godzin, dosłownie.
Piotr Langer zostaje oskarżony o morderstwo i przebywanie przez 10 dni ze zwłokami. Sprawa wydaje się być oczywista. Jednak oskarżony próbuje prowadzić grę, nie tylko z organami ścigania, ale też ze swoją prawniczką, Joanną Chyłką. Chyłka jest pracownikiem warszawskiej korporacji "Żelazny&McVay", która rządzi się swoimi prawami. Chyłka jest bezpośrednia, nie przebiera w słowach i środkach, wali prosto z mostu. Na dodatek dostaje pod swoje skrzydła aplikanta, Kordiana Oryńskiego, którego od pierwszego dnia przezywa Zordonem, bo w końcu "Kordon, Zordon, jeden pies". ;) 
Duet Chyłka i Zordon, to mój kolejny ulubiony duet! Zabawni, skuteczni, dociekliwi, z problemami, czujący do siebie miętę przez rumianek. Najlepsi na wszystko! Z ogromną chęcią i ciekawością sięgam po kolejne części.


 Po przeczytaniu dwóch pierwszych części z Chyłką w roli głównej bez zastanowienia sięgnęłam po "Rewizję". I tak jak w poprzednich częściach - nie zawiodłam się, miło spędziłam czas.
Dotychczas Chyłka i Zordon grali do jednej bramki, tym razem przychodzi im grać do dwóch przeciwnych. Chyłka, która jest pogrążona w kręgach prawniczych (po szczegóły odsyłam do "Zaginięcia") broni Roma oskarżonego o zamordowanie żony i córki. Oryński tymczasem reprezentuje towarzystwo ubezpieczeniowe, w którym wysoką polisę miały wykupione żona i córka klienta Chyłki. 
Zwykły obywatel w walce z wielką korporacją. Czy ma jakieś szanse na zwycięstwo? Czy tolerancja wygra z dyskryminacją? Czy Oryński nie polegnie na placu boju mając za przeciwnika Chyłkę? Na te inne pytania odpowiedzi znajdziecie w "Rewizji", którą, jeśli jeszcze nie znacie, mocno polecam poznać!

 Sięgnęłam po "Immunitet" bez wahania po lekturze wcześniejszych części. I to był kolejny dobry wybór! 
Chyłka po wielu trudnościach wraca do gry. U jej boku znów pojawia się Oryński. Duet nie-idealny zaczyna działać w sprawie najmłodszego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Sendal zostaje oskarżony o morderstwo człowieka, którego nigdy nie widział i o którym nigdy nie słyszał. Sprawa nie jest jednak taka oczywista. Pojawiają się świadkowie z najwyższych szczebli, żona sędziego nie do końca jest po jego stronie.
Chyłka i Zordon mają ciężki orzech do zgryzienia i mało czasu na rozwiązanie zagadki. Mimo wszystko podejmują się wyzwania. W pewnym momencie lektury miałam wrażenie, że sprawa ich przerośnie. Jednak prawniczy duet zawsze spada na cztery łapy i w tym wypadku również jakoś sobie radzą.
Już nie mogę się doczekać na piątą część zmagań Joanny i Kordiana, bo ... polubiłam ich od pierwszych stron.