wtorek, 15 sierpnia 2017

162. To już zawsze będzie pamiętna data.

Dzisiaj mija 116. miesięcy, od kiedy jesteśmy razem. Pamiętam, jak zaczynałam liczyć te nasze wspólne miesięcznice. A tu już tyle lat, tyle miesięcy. Wydaje mi się, że już wszystko o Nim, o Nas napisałam. A mimo to wciąż nie chcę przestać pisać w ten nasz dzień. Bo to już zawsze będzie pamiętna data. Piętnasty dzień miesiąca, nasz dzień. Wyjątkowy tylko dla Nas, a wciąż najważniejszy. I choć uczucia okazujemy sobie przez cały rok, każdego dnia, to tego piętnastego jakoś inaczej, bardziej wyjątkowo. Lubię to nasze świętowanie i lubię ... nas :)

PS. Przepraszam Was, że jakoś tak nudno na moim blogu. U Was też pojawiam się rzadziej. Choć staram się czytać każdy Wasz wpis, rzadko komentuję. Uleciała ze mnie blogowa wena, nie mam, o czym pisać. A jeśli już mam, to zazwyczaj są to sprawy, które muszę "przerobić" poza wirtualnym światem...
Mam nadzieję, że jak już się przeprowadzimy to będzie więcej postów. Może coś z wnętrzarskich, może coś z realizacji budowy. Jeśli Was to zainteresuje ;) Dajcie znać, kto czyta i kto trwa w tej blogowej przyjaźni, mimo że Was tak zaniedbuję..

czwartek, 10 sierpnia 2017

161. Czekali na siebie całe życie...

Dziś znów Cię nie ma ze mną. Kolejną rocznicę obchodzimy osobno. Osobno w tej chwili, ale zawsze razem. 
4 lata od tej jedynej, najważniejszej przysięgi.
My love. My life. My husband.
Niezmiennie...


sobota, 15 lipca 2017

160. Wracamy do jednego domu.

"jednym szeptem, jednym gestem,
jednym drgnieniem powiek zmieniasz
zawstydzenie, kiedy jesteś,
w zamyślenie, gdy Cię nie ma.."

Ostatnio często Cię nie ma, zostaję sama ze wszystkim. Ale w sercu zawsze zajmujesz pierwsze miejsce. Już na zawsze. Jedyny i wyjątkowy. Mój i tylko mój. 
I choć często wyjeżdżasz, często Cię nie ma, zawsze wracasz. Oboje wracamy. Do jednego domu. Wciąż do siebie. 115. miesięcy.