środa, 29 października 2008

... odciął się ode mnie ...

Nawiązując jeszcze do mojego ostatniego posta... Większość osób (nie tylko tu na blogu), które wyrażały swoją opinię na ten temat, kazało mi po prostu zapomnieć i nie wracać do tego... Tak, ja to wszystko doskonale wiem... Najlepiej byłoby po prostu zapomnieć, zamknąć drzwi, za którymi znajduje się ON i wyrzucić klucz... Tylko po to, żeby już nigdy do mnie wrócił, w żadnej myśli, w żadnym wspomnieniu, w żadnej sytuacji... Ale tak się przecież nie da! Nie da się po prostu zapomnieć o czymś, co kiedyś było wszystkim... Ja nie potrafię... ON obrócił wszystko w nicość... Tylko dlatego, że dla NIEGO to nic nie znaczyło... Właśnie tak! Śmiem twierdzić, że ta znajomość była tylko dla JEGO korzyści... A kiedy przestała te korzyści przynosić, po prostu odciął się ode mnie... Przeciął nitkę i już nigdy jej nie złączy... A nawet jeśli, to i tak pozostanie supeł... :(

A tak poza tym, to co u mnie? Nadal wszystko po staremu... Nadal trochę obco czuję się u siebie na roku, chociaż teraz mam więcej koleżanek niż na początku... Nadal na co dzień tęsknię, a w weekendy nadrabiam zaległości z moją Miłością... A oprócz tego nic się nie zmienia... Kocham wciąż tak samo mocno i za nic w świecie, nikomu, nie pozwolę zniszczyć naszej miłości...

"Jestem tylko prostym pytaniem...
A Ty odpowiedzią na nie..." ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz