niedziela, 15 lutego 2015

90. Mając wybór, wybieram Jego.

Kiedy 86. miesięcy temu spotkałam właśnie Jego, większość moich marzeń zamieniło się w rzeczywistość. Dziś jestem spokojna o przyszłość, mimo że do tej pory kilka razy mi nie wyszło. 
I choć ostatnio bardzo często są wieczory, podczas których brakuje mi Jego paru słów przed snem, podczas których brakuje mi Jego "Dobranoc", które nie jest zwykłym życzeniem spokojnej nocy, ale zapewnieniem w stylu "Jutro znowu będę Cię przytulał, żebyś nie musiała tęsknić, żebyś była pewna, że tu będę", to wciąż mając wybór, wybieram Jego.
Na zawsze. Na każdy dzień. Na każdy oddech. Na każde szaleństwo, marzenie i biedę. 
Bo w Jego niebieskich oczach  jest cały początek i koniec mojego świata. 

7 komentarzy:

  1. Pięknie to napisałaś. I kolejnych miesięcy razem :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby tak było już zawsze. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. I to zapewne najlepszy wybor jakiego w zyciu dokonalas :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bo miłość to zawsze najlepszy wybór :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tego spokoju o przyszłość najbardziej Ci zazdroszczę...
    Poza tym, wiesz, przyjemnie Cię czytać, kiedy piszesz o miłości...

    OdpowiedzUsuń