wtorek, 19 sierpnia 2014

79. Perfekcyjna Pani Domu? Że niby ja?! Never ever!

Nominacja od Natalii do czegoś zobowiązuje, więc.. Dzielę się swoimi (nie)perfekcyjnymi odpowiedziami, radami i rozwiązaniami. 


1. Dwa obowiązki domowe, które lubię wykonywać?

Pierwszy - zakupy - chyba jak każda kobieta ;) Lubię robić zakupy, te spożywcze i te, które mają w jakiś sposób ułatwić/uprzyjemnić/upiększyć nam wspólne mieszkanie. Cieszą mnie nawet takie zakupy, kiedy w Pepco wydaję 10 zł na dwie podkładki na stół, które ożywiają wnętrze. Albo kiedy kupuję Riso karmelowe i widzę radość w oczach męża :)
Drugi - odkurzanie - kiedyś tego nie lubiłam, ale od czasu, jak mam nowy odkurzacz, to lubię! Fajnie jest przejechać odkurzaczem po całym mieszkaniu i widzieć, jak w mgnieniu oka znika wszechobecna sierść Kilera, kurz i inne dziadostwo, które lubi zalegać na podłogach ;)

2. Dwa obowiązki domowe, których nie lubię wykonywać?

First? Prasowanie! Mój Boże, ten, kto wymyślił gniotące się tkaniny powinien teraz przyjeżdżać do mnie i mi prasować. Serio! Tak strasznie nie lubię prasowania, że zupełnie tego nie robię. Może też dlatego, że mam kijowe (bezprzewodowe) żelazko.. Dacie wiarę, że od czasu, jak mieszkamy z A. osobno, prasowałam 3 (słownie: trzy) razy? Niemożliwe? A jednak! Opatentowałam suszenie t-shirtów na wieszakach, rozwieszanie firanek na mokro i inne cuda, byle tylko nie prasować ;)

Second? Mycie okien. Nie, to zupełnie nie moja bajka. Teraz mam tylko 3 okna, w tym jedno dachowe, i kiedy przychodzi mi je myć, zastanawiam się, za jakie grzechy.. Ale może powinnam się cieszyć tym, że są tylko 3? W nowym domu będzie ich zdecydowanie więcej - 9 zwykłych i co najmniej 2 balkonowe.. OMG, już mnie to przeraziło.. :(

3. Czy lubię gotować? Jeśli tak, to jaka jest moja ulubiona potrawa?

Czy lubię? Od kiedy mieszkam z A. musiałam polubić ;) Samo gotowanie jest ok, bardziej przeraża mnie wymyślanie tego, co powinnam ugotować. A ulubiona potrawa? Do gotowania czy do jedzenia? Jeśli do gotowania, to może nuggetsy w płatkach kukurydzianych, puree ziemniaczane i surówka z selera :) A do jedzenia? Pierogi z kapustą (ale tylko te zrobione przez moją mamę! ♥ ) i kluski śląskie, pieczeń i buraczki na ciepło :)

4. Moje dwa triki a'la Perfekcyjna Pani Domu?

Pierwszy. Pasta z sody i niewielkiej ilości wody idealnie usuwa zabrudzenia na przypalonych dnach garnków i patelni, ale też świetnie się sprawdza przy czyszczeniu "zapuszczonego" piekarnika.

Drugi. Składanie ręczników w jedną stronę. Wszystkie składam tak samo, rantem do środka, nadrukiem na środek, a potem od największych układam na półkach w szafie. Ładnie to wygląda, a przy okazji łatwiej się wyciąga.

5. Dwóch ulubieńców domu?

Zmywarka - mój numer jeden, który na pewno pojawi się w nowym domu. Jak czasami zwali mi się multum naczyń do zmywania, to ogarnia mnie tęsknota za sprzętem, który zrobiłby to za mnie. ;)

Robot kuchenny - Kasia - niezbyt duży, niepozorny sprzęt, który od dnia ślubu BARDZO ułatwia mi życie - sieka, kroi, trze, blenduje.. Kiedyś starcie ziemniaków na placki zajmowało mi miliony godzin ;) a teraz kroję ziemniaki na mniejsze kawałki, wrzucam do gardła Kasi i po chwili mam pięknie wszystko starte :)

6. Mieszkanie czy dom?

Dom, bez dwóch zdań! Wychowałam się w domu, przez 20 lat miałam własny kawałek ogródka, parę swojskich owoców i ten komfort, że latem mogłam posiedzieć na leżaku czy huśtawce z książką i nikt mnie nie oglądał ze wszystkich okien. Wiadomo, mieszkanie w bloku to swego rodzaju ułatwienie - nie musisz dbać o przeglądy, bo załatwia je za ciebie wspólnota, nie musisz odśnieżać, nie musisz kosić trawy, myć klatki, bo robi to za ciebie pan od sprzątania. Ale własny dom, to coś cudownego. Wszystko dookoła musisz zrobić sam, ale za to jaka satysfakcja! I jaki komfort - chcesz, wychodzisz na taras w samych majtach i nikt cię nie ogląda, chcesz, zrobisz sobie zieloną bramę, niebieski dach, czy złote rynny. Proszę bardzo, jesteś u siebie, (prawie) wszystko ci wolno! :) Mnie też już niedługo będzie można bardzo wiele w nowym domu! :)))

7. Kto prowadzi domowy budżet?

Mamy dwa konta - moje prywatne i wspólne :D Wszystkie opłaty dotyczące mieszkania robię ja, ze swojej wypłaty, zakupy spożywcze też najczęściej ja. Wydatki związane z firmą (ZUS, czynsz za garaż, media) A. opłaca sobie sam, z własnych zarobków. Tak samo utrzymanie samochodów - naprawy, ubezpieczenia, przeglądy - to też Jego działka. Wyjazdy zazwyczaj finansujemy po połowie, lub płaci ten, kto w danym miesiącu ma więcej na koncie ;) Podobnie sprawa wygląda z imprezami, prezentami, wyjściami gdzieś. Jeśli któremuś z nas brakuje na coś, to sobie pomagamy, przecież o to chodzi w małżeństwie i partnerstwie :)

8. Pedantka czy bałaganiara?

Jeśli miałabym porównać się do mojej mamy, to bałaganiara.. Ale jeśli miałabym porównać się do siostry mojego A., to chyba jednak pedantka (Oliff, nie gniewaj się ;) A tak serio, to chyba jestem gdzieś po środku - nie lubię sterylnie czystych pomieszczeń, jak w muzeum czy laboratorium, albo latania co chwila ze ścierką. Ale nie lubię też aż takiego syfu, gdzie wszystko wala się wszędzie lub lepi się do rąk lub kapci. Moje mieszkanie często nie jest idealnie posprzątane, ale da się w nim fajnie mieszkać i żyć. A to chyba najważniejsze.

9. Jak wyglądałby mój wymarzony dom?

Mój wymarzony dom już się buduje ;) Gdybym miała więcej środków do dyspozycji, to byłby to dom nad morzem lub jeziorem, z jednej strony z widokiem na wodę, a z drugiej na las. Dom z dużym balkonem, wieloma oknami i wanną z hydromasażem.

10. Tradycja wyniesiona z domu, którą praktykuję do dziś?

Na Wielkanoc maluję jajka w cebuli, ubrane w gumki recepturki. Tak zawsze robiłyśmy z mamą i może nie wychodzą najpiękniejsze na świecie, to zawsze przypomina mi się Wielkanoc, którą mam uwiecznioną na zdjęciu, a podczas której właśnie tak malowałyśmy jajka :)



Nie chcę nikogo nominować, bo nie wszyscy lubią być przymuszani do pisania. Ale jeśli Lenka, Alicja i Mysza chciałyby się podzielić swoimi perfekcyjnymi radami - chętnie poczytam! :)

34 komentarze:

  1. Mycia okien i prasowania również nienawidzę. ;/ ale odkurzania też nienawidzę i się cieszę, że nie mam w domu żadnego dywanu i odkurzacz już daaawno temu został wyniesiony gdzieś do garażu. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tiaa, dywany to zło ;) U nas też nie ma żadnego, ale z racji tego, że jest z nami długowłosy potwór, to odkurzacz jest bardzo potrzebny! :) Chociaż i tak najpierw w ruch idzie mop, a rycząca bestia dopiero później ;)

      Usuń
  2. Dom nad morzem czy nad jeziorem... Aż się rozmarzyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja jestem fanką prasowania - odpręża mnie i daje sporo radochy :) Ale odkąd mieszkamy razem, też rzadko prasuję - dobrze wywieszone faktycznie 'prasuje się' samo :)

    Zadziwiły mnie Wasze zasady budżetowe - jeszcze nie spotkałam się z małżeństwem, które wyjścia czy cokolwiek dzieliłoby po połowie. U nas, u moich przyjaciółek/znajomych, ciotek i rodziców zauważyłam wspólną zasadę - wszystko trafia do jednej puli, bez podziałów, że ktoś ma więcej a ktoś wcale i drugi mu dokłada. Wszystko wspólne - pieniądze i wydatki. Wyjątkiem są dawne czasy u moich dziadków. Wiem, że dziadek mojej świętej pamięci babci pożyczał pieniądze, jak na coś jej brakowało, ale skrupulatnie wypisywał to w jakimś kajeciku i po wypłacie długi egzekwował :D

    A domku Wam zazdroszczę strasznie, chociaż ja akurat cenię sobie mieszkanie w bloku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas nie ma rozliczania się z każdego grosza, ale rzeczywiście budżet tak się przedstawia, jak napisałam powyżej. Może wynika to z tego, że mamy dwa konta i z każdego opłacamy co innego? A jak gdzieś idziemy/jedziemy, to każdy ma "swoje" pieniądze.. Swoje-nieswoje, zawsze są wspólne, tylko trzymane w różnych portfelach ;)

      Usuń
    2. Nie no, oczywiście wiem, że nie macie jakiejś dziwacznej sytuacji rodem z domu rodzinnego mojego ojca :D, ale mimo wszystko jeszcze nie spotkałam się z małżeńskimi wyjściami gdzieś i płaceniem 'po pół' - to kojarzy mi się raczej z pierwszymi latami związku, chociaż w naszym przypadku i pod tym względem bywało różnie, bo były okresy kiedy tylko ja pracowałam, i kiedy pracował wyłącznie Mar, więc siłą rzeczy wówczas płacił ten, kto miał :)

      Usuń
    3. U nas tak się jakoś utarło z tym płaceniem, chociaż są też wyjścia, kiedy A. płaci całość, a ja dorzucam np. tylko 10 zł, bo nie mam więcej gotówki ;) On zazwyczaj ma ją przy sobie, bo jak coś sprzedaje czy naprawia, to klienci płacą gotówką na paragon i zawsze jakieś środki w portfelu ma. ;)

      Usuń
  4. Fajny tag :D też czuję się nieperfekcyjna w domu ale za 2 notki odpowiem :) Dziękuję za nominację :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam więc na kolejną nieperfekcyjną ;)

      Usuń
    2. Poczekasz do września? :P

      Usuń
    3. Wrzesień już w sumie za 8 dni, więc pewnie nie mam wyjścia ;)

      Usuń
  5. I o to mi chodziło :) fajny post Ci wyszedł :)

    Zakupy, nawet te codzienne, to i ja lubię :)

    Ten robot Kasia to coś typu termomix?

    :D w punkcie szóstym dostrzegam fragmenty przemycone z pracy ;) :D

    Haha,my też się śmialiśmy, że jedno konto jest moje, a drugie wspólne ;)

    P.S. Już wcześniej miałam o to zapytać. Mieszkacie z A. osobno (punkt drugi)? Bo nie wiem czy coś przeoczyłam a może coś źle zrozumiałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobno w sensie - osobno od rodziców, na swoim :) Ja to tak odbieram :D

      Usuń
    2. Klaud ma rację - osobno, w sensie że sami bez rodziców i teściów. W maju minęło nam już dwa lata takiej sytuacji i wciąż jest super! :)

      Usuń
    3. Kasia jest podobna do Termomixa, jedynie zupy w niej nie ugotujesz np. No i Termo kosztuje jakieś 5 tys. a Kasia niecałe 500 zł :D Termo mogłam mieć, ale stwierdziłam, że na 2 osoby się nie opłaca, bo i tak nie wykorzystałabym do końca jego możliwości, więc wybrałam Kaśkę ;)

      Punkt 6? Zboczenie zawodowe, to fakt ;) Ale mimo wszystko i tak zawsze będę obstawać za domem. W blokach się męczę :P

      Usuń
    4. Nie wiem, po ile teraz termo stoi, ze 3 lata temu kosztował chyba niecałe 4 tys. Trzeba przyznać, że jest fenomenalny. Kiedyś chorowałam na jego punkcie, ale już mi przeszło ;) teraz wolałabym tą kasę przeznaczyć (no dobra, jej mniejszą część) na ekspres do kawy :D

      Hehe, nie zauważyłabym tego zboczenia gdyby nie fakt, że moje studia m.in. z tą dziedziną były związane ;) przez to rzuciła mi się w oczy ta branżowa tematyka ;)

      Ja też bym wolała dom, ale nie pogardziłabym mieszkaniem. Wydawało mi się, że źle mi będzie w bloku, a wcale tak nie jest, musiałabym mieć jednak duże mieszkanie. Gdybym mogła mieć dom, to chciałabym mieć sporą działkę (najlepiej z 30 arów, a minimum 20), bo życie na uboczu przyzwyczaiło mnie do przestrzeni. Teraz prywatni właściciele wydzielają jak najmniejsze działki, przez co sąsiedzi i tak patrzą sobie w okna, zresztą mało kogo stać na dużą działkę, na której faktycznie można byłoby się czuć swobodnie :/ ech, nie mogę się rozpisywać na takie tematy, bo mnie to dołuje :( :/

      Usuń
    5. My teraz w bloku mamy dwa pokoje, nie są jakiś imponujących rozmiarów, ale bez problemu się mieścimy.Sypialnię mamy osobno, pokój dzienny osobno. W kuchni nie obijam się o przeciwległe ściany, jedynie łazienka jest zdecydowanie za mała.. Jak dla dwóch osób jest ok, ale nie wyobrażam sobie życia tutaj z dzieckiem.. Muszę mieć dom! :)

      Usuń
  6. Ja na razie najbardziej lubię zmywanie ;) I zdecydowanie dom :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nienawidzę zmywania a szczególnie resztek jedzenia , które są w wodzie . Obrzydliwe
    http://dziennik-ali.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ja zawsze (!) zmywam pod bieżącą wodą, bo też mnie obrzydzają te odpadki.. A tak to mam jedynie moment obrzydzenia, kiedy muszę opróżnić sitko ze zlewu ;)

      Usuń
  8. To znow wiem o Tobie wiecej :) to Ty na tym zdjeciu? ze slicznej dziewczynki wyrosla piekna Kobieta :) ja co prawda chyba w zabawie udzialu nie wezme chyba ze w liscie Ci pare rzeczy opisze ;)
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że ja - wiecznie rozczochrana, to mój znak rozpoznawczy ;) i dziękuję za komplement :*

      Usuń
    2. Nie ma za co :) taki masz rodzaj wlosow widocznie wiec niczym sie nie przejmuj :)
      pozdrawiam i zycze spokojnego tygodnia :)

      Usuń
    3. O nie, nie nie! teraz moje włosy jakoś wyglądają :) Ale na wszystkich starszych zdjęciach mam rozczochrane i napuszone kudły ;)

      Usuń
    4. Zrozumialam ze chodzi o lata wczesneijszea nie teraz, bo teraz wygladaja dobrze moim zdaniem :)

      Usuń
  9. Dzięki takim zabawom można się więcej i innych dowiedzieć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chcesz, weź udział, wtedy i ja się więcej dowiem o Tobie :)

      Usuń
  10. Oj, jakże mi brakowało kawałka ogródka - mieszkam w starej kamienicy, a ogrody uwielbiam :( A zmywarka to faktycznie najlepszy wynalazek ludzkości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ukłony dla wynalazcy zmywarek ! :) A mój ogródek właśnie się tworzy, mam nadzieję, że jeszcze w tym roku będę mogła posiedzieć na świeżej trawce :)

      Usuń