sobota, 20 lipca 2013

50. Nie umiem się cieszyć.

Smutna jestem i niespokojna.
Nie ma Cię przy mnie, czekam na telefon jak na zbawienie.
Nie śpię już kilka nocy. Jak tylko zasnę, za chwilę znów się budzę.
Wstrętne stresy i myśli, powoli nie daję rady.
Nie cieszy mnie nawet to, że przyszły ślubne buty. Piękne, czerwone, takie, jak chciałam. I co z tego? Co z tego, że sukienka przymierzona, zwężona, za tydzień będzie dopracowana? Nie umiem się cieszyć.
Stresuję się.
Nie lubię siebie. Nie dzisiaj.

30 komentarzy:

  1. Ale dlaczego? To ten niedobór Jego tak na Ciebie działa?

    Jak to dobrze, że nie jestem w tym sama. Bo ja też tak mam, jak nie ma Go obok. Skutki widać w tym, co się ostatnio dzieje... A już myślałam, że coś ze mną nie tak. I te głupie komentarze "jesteś od Niego uzależniona". A to właśnie Miłość jest, gdy ciężko zasnąć bez Niego obok. Przynajmniej według mnie...

    A czerwone ślubne buty to dla mnie nowość :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On jest przy mnie codziennie, budzę się przy Nim i zasypiam, ale akurat wczoraj miał wieczór kawalerski zorganizowany przez kolegów (niektórych bardzo niepewnych) i trochę byłam niespokojna. wierzysz w sprawczą moc słowa? bo jak tylko ukazał się post, to dosłownie po dwóch minutach zadzwonił, żebym przyjechała i odstawila kolegów, ktorzy nie byli w stanie dalej imprezować, a potem wróciła po Niego :)

      ja też nie czuję się uzależniona od Niego, po prostu Go kocham i drżę o to, ze mogłoby Mu się coś przytrafić.

      Dla mnie też czerwone buty będą nowością, ale mam nadzieję, że dzięki nim niektórym utrę nosa ;) Wszystkie dodatki będę miała czerwone - kwiaty, buty, zaproszenia były z czerwonym, winietki i zawieszki też będą, więc mam nadzieję, że będzie się to wszystko dobrze komponować :)

      Usuń
    2. Rozumiem, ja bym chyba zwariowała... Też tak mam, że zawsze się martwię i kurczę... No nie umiem inaczej. Zresztą teraz jest jak jest...

      Pokaż wszystkim, że Ty tam rządzisz! To Twoj slub;* Moja siostra podobnie chciala pokazac tesciowej w szczegolnosci, ze zrobi po swojemu. Nie miala welonu i miala bordowa wstege w talii. I byla szczesliwa:-)

      Usuń
    3. pokażę! wszystko będzie po mojemu :)

      Usuń
  2. Przedślubny stres pewnie czeka każdą Pannę Młodą - ja wypowiem się na ten temat dopiero za rok. Justynko, główka do góry!! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze tyle wszystkiego przede mną, że zupełnie nie wiem, jak z tym wszystkim sobie poradzić. ale mam nadzieję, że jednak będzie dobrze :)

      Usuń
  3. Stres przedweselny? spokojnie to nic takiego...wweim mi altwi mowic bo mam to za soba, ale nparwde nie ma sie czym denerwowac...spokojnie Kochana spokojnie ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. każdemu łatwo mówić, kto jest już po. ja swoje muszę przeżyć i swoje się nadenerwować, przecież wiesz, że ja się wszystkim denerwuję ;)

      Usuń
    2. Pamietaj ze jestem myslami przy Tobie i uwierz mi, ze pozniej bedziesz sie smiala z tego, ze tak sie stresowalas...bedzie ok :)

      Usuń
    3. być może, ale najpierw muszę przeżyć ;) już niedługo :P

      Usuń
    4. Juz za kilka dni, dni pare :) w sumie chcialabym Ten Dzien przezyc jeszcze raz :)

      Usuń
    5. ZObaczymy, co ja będę mówić, jak już będę po ;)

      Usuń
  4. Oddychaj głęboko, zrelaksuj się, wszystko będzie dobrze! :* Jeju, jak czytam Twojego bloga to i tak uśmiech na buźce się pojawi :) Głuptasie, dasz radę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. śpię jak najwięcej, byle nie musieć myśleć :P ale zawsze się wyśpię popołudniu, a potem w nocy nie śpię i myślę :P

      Usuń
  5. To tylko gorszy dzień, trzeba go jakoś przetrwać ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do wesela to będą chyba same gorsze dni :P

      Usuń
  6. Ciekawa jestem czerwonych butków, bo sama myślę o takich na swój ślub, który za rok;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łooo, to u Ciebie tez już? :O nie wiedziałam nawet... czy Ty jeszcze blogujesz?

      Usuń
    2. Tak, bloguję tylko z hasłem..
      Tak ślubujemy za rok 6 września..

      Usuń
  7. Mam nadzieję, że kiedy nadejdzie ten dzień, przestaniesz się stresować i będziecie tylko Wy. Wy dwoje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też mam taką nadzieję! dzięki za dobre słowo :*

      Usuń
  8. Ej, a co to ma być? :) proszę mi tu odganiać te smutki i stresy i to raz, dwa! :) :*
    Wszystko będzie dobrze, nie pozwól sobie odebrać radości z tego, co przed Tobą :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. staram się, staram.. coś kiepsko mi wychodzi, ale to się wytnie ;) jeszcze "tylko" 10 dni i po sprawie :P

      Usuń
  9. 10 dni do Waszego Ślubu! :)
    jak nastroje? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ze mną z dnia na dzień coraz gorzej, a On ma wszystko w nosie :D

      Usuń
  10. Czemu tak pesymistycznie myslisz...:( ahhh faceci...wtedy kiedy nie trzeba mają wszystko gdzieś. Najlepiej przynieś wynieś pozamiataj.
    A co do kawalerskiego to czasami warto nie wiedzieć co Twój przyszły mąż na nim robił :)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat do Niego mam zaufanie, więc wiedziałam, że niczego głupiego sam z siebie nie zrobi, ale Jego koledzy są różni :p

      Myślę pesymistycznie, bo martwię się wszystkim i o wszystko, bo chciałabym, żeby wszystko było idealnie. Przestanę się stresować, jak już będzie po ;)

      Usuń
  11. nie lubię czekania, a zwłaszcza takiego czekania gdy nie wiadomo czy się doczekam ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja akurat miałam tę pewność, że się doczekam, a mimo to czekanie nie było przyjemne..

      Usuń
  12. To chyba normalne, że się stresujesz. Ale postaraj się odprężyć i pomyśleć pozytywnie. W końcu to będzie najpiękniejszy dzień w Twoim życiu ;-) Albo jeden z najpiękniejszych.

    OdpowiedzUsuń