poniedziałek, 11 kwietnia 2016

119. Czego wciąż mi brak?

O pokładach swojej cierpliwości możesz się przekonać bardzo łatwo. Wystarczy, że się przeprowadzisz. I to wcale nie jest tak, że szlag Cię trafi od razu. 

To COŚ najpierw kiełkuje, potem narasta, aż w końcu wybucha.. Zepsutą lodówką, wystrzelonymi bezpiecznikami, urwaną baterią w umywalce, zalaną łazienką, wystrzelonymi bezpiecznikami, urwaną klamką, żulami na klatce, wystrzelonymi bezpiecznikami, przepalonymi żarówkami, przerdzewiałą baterią pod prysznicem, wystrzelonymi bezpiecznikami. I nie, to wcale nie jest pomyłka, że o bezpiecznikach piszę kilka razy w jednym zdaniu. Po prostu - co chwilę je wywala.
A odezwij się cokolwiek - do tej pory nic się nie działo! Tak, bo ja to wszystko robię specjalnie i wszystkim na złość. Szczególnie w dni, kiedy mąż jest 90, 300 albo 500 km od domu. Tak, uwielbiam siedzieć po ciemku i płakać z bezradności. Tak, wszystko moja wina, jak zwykle....

Chciałabym się cieszyć, tak po prostu. Zwyczajnie roześmiać się z tego, że ciągle mam jakieś przygody. Ale bardziej niż śmieszyć, wkurza mnie to ogromnie! I jeszcze głupie żarty męża. Nie bawią mnie, a raczej sprawiają mi przykrość. Łzy płyną, hormony buzują, przesilenie wiosenne pełną parą. Byle do pełnej wiosny!

I choć na jakieś rewolucje się nie zanosi, to .. po cichu cieszą mnie małe i większe rzeczy. Nie mówię o tym głośno, bo ostatnio nie ma kto słuchać. Mąż w ciągłych rozjazdach, mama w innym mieście, przyjaciółki jeszcze dalej. W domu ocieplony dach, karton-gipsy na ścianach, stelaże pod wc już stoją. Pies ma radochę tarzając się w błocie. Niby wszystko ok, a ciągle.. czegoś mi brak.

"Czego wciąż mi brak?
Przecież wszystko mam...
Obcy ludzie mówią, że
tak zazdroszczą mi.."

Pssst.. Miało być z przymrużeniem oka, a wyszło smętnie.. 

4 komentarze:

  1. Powoli wszystko samo przyjdzie - zobaczysz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej, dlaczego tak bardzo powoli to idzie?

      Usuń
  2. Faceci najczęściej mówią coś bez zastanowienia ale i bez złośliwości, a my za bardzo osobiście to odbieramy. Ale jakby było za dobrze to by było nudno nie? Ja też często czuje, że moje życie nie jest takie jakbym chciała. I chociaż inni mówią- co się przejmujesz, inni mają gorzej to dla mnie to nie jest argument.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to też nie jest argument - każdy ma tyle, ile może znieść. Gorzej, nie gorzej - dla innych nasza sytuacja jest idealna, dla nas - ich.
      A faceci, to chyba temat na osobną notkę ;) Długo by pisać, czasami do rany przyłóż, a czasem sól na rany.
      No cóż, może z większą ilością słońca i humory będą lepsze? :)

      Usuń