niedziela, 15 marca 2015

92. Porozrzucane w pośpiechu pocałunki.

Wstaję rano, a na poduszce zostają porozrzucane w pośpiechu pocałunki. Przy zaparowanym lustrze zapach mocnej, porannej kawy miesza się z codziennymi perfumami. I tylko roznegliżowany uśmiech zabieram ze sobą na cały dzień. Bo mam Jego i od rana uśmiecham się do tej myśli. 
Przypominam sobie, że kiedyś obiecałam Go tylko polubić, a pokochałam do granic własnych możliwości. Nawet nie wiedziałam, że tak potrafię.. 
Na zawsze. Niezmiennie.

87 

6 komentarzy:

  1. A tu nadal niezmiennie pachnie miłością...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ciągle tak będzie :)

      Usuń
  2. Ponoc z przyjazni rodzi sie najsilniejsza milosc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to bardzo ważne, żeby nie tylko się kochać, ale też przyjaźnić i lubić :)

      Usuń