czwartek, 5 kwietnia 2012

3. Codzienność..

Przygniotła mnie codzienność. Odzwyczaiłam się od wczesnego wstawania, a cały tydzień musiała to robić. Na nic nie mam czasu, nie ogarniam jeszcze. Nie zdążyłam nawet iść do spowiedzi przedświątecznej. Mam nadzieję, że jutro się uda. Praca mgr prawie nie ruszona - w tym tygodniu powstały dwa akapity, a niedługo muszę oddać większą część pierwszego rozdziału..

W pracy jest na razie ok. Uczę się nowych rzeczy, staram się jak najwięcej zapamiętać, ale przy 70 wspólnotach nie jestem w stanie ogarnąć wszystkiego na raz. Może w końcu będę się bardziej w tym wszystkim orientować. Czasami jednak jest ciężko. Trochę już znam i babcię mojego A. i Jego ciocię, z którymi pracuję i dlatego bywa ciężko. Jedna próbuje się wygadać na drugą pod jej nieobecność, a ja stoję po środku. Próbuję zrozumieć i jedną i drugą stronę, ale czasami zupełnie się nie da..

W związku mały kryzys. Już kilka dni coś było nie tak, a dzisiaj jeszcze dodatkowo dolałam oliwy do ognia. Nie chcę o tym pisać, bo aż żal mi samej siebie, że czasami jestem tak głupia! Mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Skoro mamy razem mieszkać, to jakoś będziemy musieli funkcjonować.

20 komentarzy:

  1. A na czym dokladnie polega Twoja praca?
    co do zwizku czasem bywaja gorsze chwila ale przeciez wszystko przetrwacie, bo sie Kochacie, a Wasza Miłośc jest Prawdziwą Miłością :)
    Spokojnych Świąt :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o pracy postaram się napisać w kolejnym liście, tutaj nie będę się rozwodzić ;)
      a co do związku, to wiem - wszędzie bywają gorsze chwile, ale najważniejsze, że już jest całkiem dobrze :D

      Usuń
    2. Spokojnie, ja na list poczekam, tyle ze najpierw musze na Twój odpisac, a jeszcze sie za to nie zabrałam...brak czasu, a w swieta spotkania rodzine (ale blizej o tym w świąta)
      a w wziązku już lepiej? :*

      Usuń
    3. to w takim razie czekam cierpliwie na list ;) a w związku już dużo lepiej - jest świetnie wręcz:)

      Usuń
    4. To dobrze ze w zwiazku juz ok...na list nadal czasu brak i weny tez...alke niedlugo juz mam nadzieje do niego usiade...

      Usuń
    5. Tak, bardzo dobrze, że już jest dobrze ;) a na list i Ty znajdziesz czas:) :*

      Usuń
  2. można poprosić jakieś wasze zdjęcie, czy to możliwe?
    justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a po co? ;) aż tak się nie ujawniamy..

      Usuń
  3. Zmieniam swoje miejsce, bo onet mnie wkurza.Prosiłabym o kontakt na gg 1958052 to podam nowe miejsce i hasło,Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę, że onet coraz większej ilości ludzi działa na nerwy ;) odezwałam się już na gg:)

      Usuń
  4. W każdym związku przychodzą kryzysy. Najważniejsze, byście je wspólnie przetrwali i by Was to wszystko umocniło:)

    OdpowiedzUsuń
  5. tak, na szczęście udaje nam się wszystko rozwiązywać i dochodzić do porozumienia - a to najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, masz rację. Więc dzięki temu będziecie umocnieni :)

      Usuń
    2. jeśli chcemy przeżyć razem całe życie, nie mamy innego wyjścia - musimy się docierać, dogadywać, dochodzić do porozumienia:)

      Usuń
  6. Musi się ułożyć :) a małe konflikty zawsze scalają związek, tylko trzeba od razu wszystko wyjaśnić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staramy się wszystko od razu wyjaśniać, żeby nic nam nie zalegało.. Dzięki temu chyba tak dobrze się dogadujemy:)

      Usuń
  7. hej

    przeczytałam trochę twojego poprzedniego bloga (i innych dziewczyn też_ zauważyłam ,że jest masa takich blogów , w których dziewczęta "opisują" swój związek, relacjonują co się w nich dzieje- każda ma swojego misia , z którym jest najszczęśliwsza na świecie ,ha! :)chyba też taki stworzę :)
    ja mam 24 lata, a ze swoim mężczyzną jestem już 5 lat i mieszkamy za sobą prawie tyle samo czasu(chodziliśmy na randki tylko pół roku a wprowadziłam się do niego na jego życzenie - mój chłopak pragnął widzieć moją buzie jak zasypia i się budzi (to jego słowa, tak mi powiedział ) - każdy ma swoje wspomnienia :) - on śmieję się ,że jesteśmy jak stare małżeństwo,ale my nadal po tylu latach wciąż czujemy się jakbyśmy byli na początku związku, świetnie się czujemy w swoim towarzystwie i mamy sobie wiele do powiedzenia , a ja wciąż muszę się powstrzymywać by na na niego nie patrzeć ;P
    więc chyba jest git:)
    wynajmowanie mieszkania to wg mnie marnowanie pieniędzy, lepiej wsiąść kredyt i kupić mieszkanie, bo ale ty tylko moja opinia,a ty jak sądzisz?twierdzę tak , bo znam wiele takich młodych par teraz przed ślubem) , co wynajmują mieszkania i po jakimś czasie żałują

    Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W obecnej chwili nie mam stałej pracy, więc żaden bank nam nie da takiego kredytu. Poza tym po ślubie chcielibyśmy budować dom (działkę już mamy), więc nie będziemy kupować mieszkania. A dodatkowo, to mieszkanie, które będziemy wynajmować wyjdzie nam tylko za opłaty i jakieś grosze odstępnego dla Cioci. Zdecydowaliśmy, że tak nam będzie wygodniej niż którymś rodzicom na głowie, gdzie i tak chcieliśmy dokładać do życia.

      ps. cieszę się, że wpadłaś na chwilę.. :)

      Usuń
    2. więc to nie prawdziwy wynajem, skoro to jest mieszkanie cioci
      my też się budujemy- sprzedaliśmy w tym celu moje mieszkanie po babci( i oczywiście trzeba jeszcze dołożyć)- lee powiedział ,że do 30 zdąży, i trzymam go za słowo :)

      Justyna

      Usuń
  8. wynajem, jak wynajem. nie ma różnicy komu się płaci - czy rodzinie czy nie - płacić i tak trzeba.

    OdpowiedzUsuń