Grunt to okładka 2015.

MOTYW STYCZNIA 2015

W DŁONIACH


 Kilka razy nacięłam się na zbiory opowiadań - były po prostu kiepskie. Tym razem też podeszłam do tego zbioru z wielką rezerwą, ale.. zostałam wręcz mile zaskoczona. Siedemnaście opowiadań, osiemnastu autorów, w tym jeden duet, i siedemnaście pomysłów na motyw. Wiadomo, każda z opowieści jest totalnie inna, jedne są lepsze, inne trochę gorsze, ale całość czyta się dobrze i szybko.
Szczególne wrażenie zrobiło na mnie opowiadanie "Worek". Mimo, że miało dosłownie kilka stron, to myślę, że długo je będę pamiętać. Może dlatego, że lubię być zaskakiwana? Tutaj autorowi się udało. 
Polecam także opowiadanie "2:31", "Zmysły" i "Królowa jednego wieczoru". Zdecydowanie odradzam "Tylko ciało" i "Nie oglądaj się za siebie". Te typy to nie mój klimat, jednak to tylko moja subiektywna ocena, każdy musi dokonać własnej. 
Myślę, że w tej antologii każdy znajdzie coś dla siebie - i ci, którzy lubią zombie i ci, którzy lubią krew, a także ci, którzy lubią zdecydowanie lżejsze strachy.

 Po wielu pozytywnych recenzjach tej pozycji, postanowiłam i ja po nią sięgnąć, spodziewając się wielkiej historii, w wielkich słowach. I... nie zachwyciła mnie! Nie mogę powiedzieć, że mnie znudziła, ale nie dostarczyła mi też jakichś wielkich emocji.
Opowieść o przyjaźni Rosie i Alexa "ciągnie się" przez kilkadziesiąt lat. Poznajemy ich jako beztroskie i nierozłączne dzieci. Wszędzie razem, gdzie Alex, tam Rosie i odwrotnie. To przyjaźń, jakich niewiele. Ale czy tylko przyjaźń? Niestety, próba odległości nie do końca wyszła im na dobre. Rosie musiała pójść na bal maturalny z kimś innym, bo Alex wyprowadził się do innego kraju i nie zdążył do niej przylecieć. W wyniku tej rozłąki w życiu Rosie pojawia się ktoś nowy, ktoś, kto na zawsze zmienia jej codzienność i ... codzienność Alexa.
Dalej to już tylko kupa nerwów - bo gdy myślałam, że w końcu będą razem, pojawiała się nowa przeszkoda, nowe wydarzenie, nowe komplikacje. I tak żyją sobie Rosie i Alex po dwóch różnych stronach oceanu wzdychając do siebie i nie mogąc być ze sobą.
Na plus w tej pozycji mogę zaliczyć to, że autorka nie pokusiła się o zwykłą narrację, a wprowadziła nas w historię Rosie przez maile, smsy, pocztówki i czaty, jakie pojawiały się w jej życiu - wysyłane przez nią i do niej - przez bliskich, znajomych i nieznajomych.
"Love, Rosie" zbiera mnóstwo pozytywnych opinii, zetknęłam się też z tymi negatywnymi. Moja ocena na dziś? Neutralna. Nie skreślam tej pozycji zupełnie, ale też nie stawiam na podium z ulubionymi pozycjami.


MOTYW LUTEGO 2015 

TYŁEM

 "Krucyfiks" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Chrisa Cartera, zresztą bardzo udane spotkanie. To kolejny kryminał, który czyta się szybko, z zaciekawieniem i lekką obawą, czy przypadkiem podobne tortury nie spotkają czytelnika. 
Nie ma sensu w tym miejscu streszczać fabuły, żeby nie zdradzać ważnych szczegółów. Każdy zainteresowany powinien zapoznać się z nią sam. I przede wszystkim stwierdzić, czy to literatura dla niego.
Zakończenie było dla mnie zaskakujące, mimo że z uwagą wczytywałam się w treść od samego początku. 
Dobrze, że to nie jedyna książka tego autora, bo spodobał mi się jego styl i tok prowadzenia akcji.


MOTYW MARCA 2015 

DROGA


 Ekologiczny styl życia? Książek o tej tematyce nie brakuje.. Ale eko-zabójstwa i eko-morderca? Zupełnie nowy pomysł na fabułę. 
Tajemniczy zabójca uaktywnia się tylko w lecie, tylko podczas męczących upałów. Porywa tylko dziewczyny i tylko parami. Pierwszą swoją ofiarę zabija właściwie od razu, drugą porzuca w jakimś niebezpiecznym miejscu. Pierwsza prawie nie cierpi, staje się drogowskazem, jak dotrzeć do tej drugiej. Tylko czy policji uda się to zrobić w porę? Zegar tyka, a żar zabija...
Nowicjuszka w szeregach FBI, Kimberly Quincy, mimo zakazu "góry" angażuje się w śledztwo i próbuje odnaleźć zaginione dziewczyny. Przy współpracy z agentem McCormack'iem wpada w niejedną zasadzkę i nie raz naje się strachu. Tylko, czy poświęcenie ich kariery na coś się zda?
Autorka w dobry sposób prowadzi fabułę, tak, aby do samego końca ciężko było ustalić, kto jest ekomordercą. Kolejny świetny, choć zupełnie przypadkowy, wybór lektury!


 Alex Cross, psycholog i detektyw, znów jest na tropie brutalnych morderstw. Tym razem zostaje wezwany do zabójstwa swojej przyjaciółki, Betsey Cavalierre, agentki FBI. Zbrodniarz potraktował ją wyjątkowo brutalnie, jakby chciał pokazać Alexowi, na co go stać, jak bardzo może go zranić. Detektyw wie, że stoi za tym Supermózg, jego wielki wróg, który jak dotąd pozostaje nieuchwytny. Śledztwo mimo usilnych starań agentów, jakby wciąż stało w miejscu, jakby ktoś celowo nie chciał, żeby zostało zakończone.
Jednocześnie w innej części Stanów, dochodzi do kilku kolejnych, równie brutalnych morderstw. Ofiary zwyrodnialca są wysączane z całej krwi. Wszystko wskazuje na to, że za tymi działaniami stoją ... wampiry! Ale czy one istnieją naprawdę? Czy tylko ktoś próbuje zastraszyć środowisko?
Alex ma nie lada zagadkę, którą musi jak najszybciej rozwiązać. Nie tylko dla dobra potencjalnych ofiar, ale przede wszystkim dla bezpieczeństwa swojego i swoich bliskich.
"Fiołki są niebieskie" to siódma część przygód detektywa Alexa Crossa. Niefortunnie zaczęłam właśnie od niej, a nie od pierwszej, ale już wiem, że z chęcią zacznę podróż z Alexem od początku.


MOTYW KWIETNIA 2015

ZWIERZAK

 Króciutka opowieść o Hani i jej przygodach z Zębową Wróżką. Hania traci ząb, za który dostaje od Wróżki prezent. Oczywiście nie taki, na jaki liczyła, zupełnie niefajny, nie taki, który naprawdę by ją ucieszył...
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że to zwykła książeczka dla młodszych czytelników, ale.. płynie z niej kilka morałów. Najważniejsze, co czytelnik może wynieść z tej pozycji, to przestroga, by nie oceniać nikogo po wyglądzie. I jeszcze to zdanie: "Przyjaciół się nie wymienia!" 
Myślę, że to wspaniałe, gdy powstają książki z przesłaniem dla takich młodych czytelników. Brawa dla Autorki! Zresztą, to nie pierwsza pozycja tej Pani, która prostą formą i treścią, wnosi coś ważnego w literaturę dziecięcą.


 Włączasz komputer, klikasz w ikonę przeglądarki internetowej i jesteś w Sieci. Tylko czy aby na pewno jesteś w niej bezpieczny? Jesteś sam(a) w domu, w pokoju, ale czy naprawdę jesteś sam(a)? Hakerów i socjopatów, którzy śledzą poczynania ludzi w internecie jest wielu. Przeglądają Twoje maile, wiedzą, jakie strony odwiedzasz, ile płacisz za czynsz, jakiej muzyki słuchasz na YouTubie. Niejednokrotnie wiedzą o Tobie więcej niż Twoi bliscy.
Wyatt Gilette, haker odsiadujący wyrok w więzieniu, pomaga policji w ujęciu Phate, crackera, który jest zagrożeniem dla każdego użytkownika internetu. Obaj są mistrzami w hakerskim fachu, obaj są niesamowicie zdolni. Który z nich wygra tę walkę? Czy którykolwiek wygra?
Napięcie w powieści Deavera sprawia, że chce się czytać więcej i więcej, jeszcze jeden rozdział, chociaż jeszcze jedną stronę. Akcja prowadzona przez autora bardzo zręcznie pozwala na zatopienie się w komputerowej przestrzeni. Bez obaw każdy połapie się w informatycznym żargonie, bo mimo że na pierwszy rzut oka nic nie rozumiemy, to zaraz któryś z bohaterów spieszy nam z wyjaśnieniami.
Kolejna powieść Deavera, która sprawia, że chce się sięgnąć po następną. I tylko ten zwierz na okładce mógłby być bardziej przyjazny...


 Kolejna już pozycja z dorobku Alex Kavy, która trafiła do mojej biblioteczki. Przygody Maggie O'Dell wciąż robią na mnie wrażenie, chociaż nie takie, jak na samym początku.
Tym razem Maggie znów spotyka się z Ryderem Creedem i Grace, jego psem. Ich drogi krzyżują się, kiedy na jaw wychodzi, że śledztwo prowadzone przez Maggie, w sprawie brutalnych morderstw, i poszukiwania Rydera na statku narkotyków mają ze sobą wiele wspólnego.
Kolejny raz oboje są w niebezpieczeństwie przez swoją pracę. Czy tym razem uda im się przeżyć i pokonać przebiegłych bandziorów?
Lubię twórczość Kavy, jednak ta pozycja zupełnie mnie nie zachwyciła. Była przeciętna, może dlatego, że za szybko się skończyła? A ja tyle czekałam na jakieś opasłe tomisko z odważną Maggie O'Dell w roli głównej..


MOTYW MAJA 2015

ZEKRANIZOWANE


 Są książki, które chcesz przeczytać od kiedy dowiadujesz się, że w ogóle istnieją. W końcu dostajesz je w swoje ręce i ... odkładasz wciąż na później. A gdy w końcu decydujesz się je przeczytać, masz wrażenie, że jesteś zbyt dorosły, zbyt dojrzały, a może zwyczajnie za stary, żeby zagłębiać się w nieznany świat Narni. Pokonujesz jednak niechęć, a może czasem wstyd i ... przepadasz na dłuższy czas, aż nie poznasz rozwiązania całej historii.
Pierwsza część Opowieści z Narnii w zupełnie innym świetle stawia stare meble. Wierzysz w to, że wchodząc do szafy można przeżyć wspaniałą przygodę? Nie? To uwierz! Wejdź do szafy i przeżyj to, co przeżyli Piotr, Edmund, Łucja i Zuzanna. Poznaj dobro i zło, zobacz, jak kolejny raz walczą ze sobą i jak kolejny raz dobro zwycięża.
Zanurz się w magicznym świecie Narnii i daj się porwać! Naprawdę warto!

 "Mały Książę" to jedna z tych książek, do których chce się wracać. Ostatni raz czytałam ją w liceum, dziś powróciłam do niej znowu. Jestem kilka lat starsza, dojrzalsza, bogatsza w nowe doświadczenia. I dzisiaj, inaczej niż w liceum, przyjmuję do siebie złote myśli Małego Księcia. Myślę, że gdy sięgnę po niego znów za kilka lat, jeszcze inaczej będę je wszystkie odbierać.
Bo to jest jedna z tych książek, które są dobre w każdym momencie życia. Na tyle dobre, że dopasowują się do sytuacji. Na różnych etapach życia inaczej ją interpretujemy, odbieramy, przeżywamy. To jedna z tych książek, którą każdy powinien przeczytać choć raz w życiu. I wycisnąć z niej tyle dobrego, ile tylko zdoła. Bo Mały Książę, mimo że był całkiem malutki, miał ogromne serce i mądrość. Warto z nich skorzystać, nawet gdy jest się całkiem dorosłym.


MOTYW CZERWCA 2015

DZIECKO

 Historia Stuarta, autora książki "Tatusiu, proszę nie" jest historią tragiczną, obrzydzającą, wstrząsającą i smutną. Kolejna autobiografia, która pokazuje, jak nie powinno wyglądać dzieciństwo, jacy nie powinni być rodzice, co nie powinno się dziać w przeciętnym domu.
Stuart chciał tylko, by go kochano. Na łamach swojej książki wspomina o tym niezliczoną ilość razy. Mnóstwo razy pisze też o tym, że był niegrzeczny i nieposłuszny i dlatego tata go nie kochał. Pisze o wielu obrzydliwych chwilach, które go spotkały ze strony ojczyma - przemocy fizyczna, psychiczna i seksualna to właściwie jego codzienność. Naprawdę wiele złych rzeczy przytrafiło się chłopcu, które miały wpływ na jego dalsze życie. Mimo tego, co najbardziej zaskakuje, Stuart do końca nazywał ojczyma 'tatą'..
Historia ta pokazuje, że czasami rodzina, która na pierwszy rzut oka wydaje się szczęśliwa i normalna, za zamkniętymi drzwiami skrywa piekło i koszmar, Takich opowieści, zwłaszcza, gdy wiemy, że są oparte na faktach, nie da się czytać spokojnie. Zawsze pojawiać się będę emocje, złość, niedowierzanie, czasem obrzydzenie. A takie historie się zdarzają, niestety...

 "Mamusiu dlaczego?" to autobiografia Davida Thomasa, kiedyś małego, wystraszonego chłopca, zbuntowanego nastolatka, aż wreszcie mężczyzny, który wciąż zmaga się ze swoimi demonami.
Dzieciństwo Davida było idealne, gdy jego mama była trzeźwa. Była troskliwa, opiekuńcza, najcudowniejsza na świecie. Po kolejnych butelkach brandy wychodziła z niej mroczna mamusia, która nie miała nic wspólnego z tamtą kochającą kobietą. Po alkoholu mroczna mamusia znęcała się nad Davidem psychicznie, nieraz go uderzyła, ale to, co było w niej najgorsze, to zmuszanie dziecka do kontaktów seksualnych. Na początku "niewinnych", bo "tylko" kazała się pieścić, a później domagała się pełnego stosunku.
Książka z serii "Pisane przez życie" to opowieść z cyklu roller-coaster. Było dobrze, gdy mama była trzeźwa, gdy piła - zaczynało się piekło. W "Mamusiu dlaczego?" znajdziemy wzmianki o przemocy, fizycznej, psychicznej i seksualnej, znajdziemy zdradę, znajdziemy nawet przebaczenie. Ale nie znajdziemy odpowiedzi na pytanie "Mamusiu, dlaczego?" Mroczna mamusia pewnie sama nie wiedziała, dlaczego, bo przecież rano, po koszmarnych nocach, nic nie pamiętała...


MOTYW LIPCA 2015

CZYNNOŚĆ


Czasami znajdujemy się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie. Tak było też z Catherine, bohaterką książki "Bez odwrotu". W ciemną i deszczową noc Cathy jedzie odwiedzić swoją przyjaciółkę, lecz nie dane jest jej bez przygód dojechać do domu koleżanki. Niespodziewanie na drogę wybiega mężczyzna, a Cathy nie ma szans, żeby zahamować. Odwozi potrąconego nieznajomego do szpitala, gdzie okazuje się, że wcześniej został postrzelony. 
Wkrótce po wyjściu ze szpitala Victor odnajduje Cathy i .. tu zaczynają się jej problemy. Jest ścigana przez przestępców, poszukiwana przez FBI, nie ma się do kogo zwrócić i jest w ogromnym niebezpieczeństwie. Victor za wszelką cenę próbuje ocalić Cathy i siebie, jednak co chwilę napotykają na niespodziewane komplikacje.
To nie jest najlepsza książka Tess Gerritsen, jaką do tej pory czytałam. Przyzwyczaiłam się do Rizzoli i Isles, dlatego tak ciężko pogodzić mi się z faktem, że nie w każdej książce tej autorki będą się pojawiać. Mimo wszystko - "Bez odwrotu" czyta się szybko, fabuła trzyma w napięciu, mimo że nie jest na mistrzowskim poziomie. Dobra książka obyczajowa z elementem dreszczyku emocji.

 Po ponad trzech latach od lektury "Kwiatów na poddaszu" postanowiłam wreszcie poznać dalsze losy dzieci uwięzionych na ciemnym i ponurym strychu. Spotkałam Chrisa, Cathy i Carrie w podróży autobusem. Mała Carrie źle się czuła, przypadkiem zauważyła to Hennrietta, gosposia doktora Paula, zabrała więc dzieci do swojego pracodawcy. Ten udzielił pomocy potrzebującej dziewczynce, roztoczył parasol bezpieczeństwa nad pozostałym rodzeństwem i ugościł w swoim domu...
Wszystko pięknie, ładnie, uroczo i miło. Jednak nie do końca... o ile miałam jakieś współczucie i sympatię do dzieci z poddasza, tak w tym przypadku do nastolatków mam mieszane uczucia. Cathy jako narratorka, zdominowała totalnie całą historię. Miałam wrażenie, że wszystko kręci się wokół niej, jej przeżyć, uczuć, wyborów. Swoją drogą - w życiu nie wszystko jest albo czarne albo białe, zdarzają się też szarości. Tutaj tego zabrakło. Wszystko było albo bardzo złe, albo bardzo piękne. Czasami aż do przesady,,
Nie mogę napisać, że zachwyciła mnie lektura "Płatków na wietrze". Przeczytałam do końca, owszem, nie raz pukałam się w czoło nad wyborami i zachowaniem bohaterów, nie raz miałam wrażenie, że opisane wydarzenia są zbyt fantastyczne i przerysowane. O ile "Kwiaty..." uważam za bardzo dobrą pozycję, (która w 2012 roku dołączyła do moich ulubionych), tak już "Płatki..." tylko jako przeciętną.. A szkoda, bo historia rodziny D. zapowiadała się całkiem dobrze!

 Alex Cross to agent FBI, którego znamy już z poprzednich powieści Pattersona. Tym razem Alex z Naną i dzieciakami jedzie na urlop do Disneylandu. Jednak zamiast spędzać czas z rodziną, dostaje kolejną sprawę do rozwiązania. W Beverly Hills dochodzi do zabójstwa znanej aktorki - kobieta i jej kierowca zostali zastrzeleni, dodatkowo sprawca pociął twarz aktorki nożem. Kolejne morderstwa są tylko kwestią czasu. Alex ma pełne ręce roboty, a na dodatek Alex Junior wraca do matki wcześniej niż było zaplanowane.. Jak Cross poradzi sobie ze wszystkim? Tego dowiecie się tylko z lektury "Mary, Mary" ;)
To już 11. część przygód Alexa Crossa, a ja wciąż z ciekawością sięgam po kolejne części i nigdy się nie zawodzę. Patterson trzyma styl od początku do końca, a ja, mimo że czytałam już wiele różnych  kryminałów, nigdy się z nim nie nudzę.

 Określanie (obraźliwie) mundurowego mianem 'psa' jak dla mnie jest trochę uwłaczające - godności policjanta, człowieka. Nie wszyscy muszą ich lubić, ale każdemu należy się szacunek. Jednak ... funkcjonariusze pojawiający się w książce Vegi, sami o sobie mówią, że są psami. Szczególnie ci z kryminalnej, którzy mieli świetną wykrywalność.
Wzięło mnie ostatnio na 'męską' i 'twardą' literaturę. Historie przeczytane w "Złych psach..." trafiły do mnie mocno, szczególnie ta o odbezpieczonej broni w łóżeczku niemowlęcia (!), jednak mam trochę zastrzeżeń.. Styl, jakiego tu użyto, jest bardzo męski - duuuużo wulgaryzmów, wyzwisk i obelg, typowo męskich zwrotów. Może tak miało być, może to też miało robić wrażenie, ale czasami robiło się zwyczajnie niesmacznie, wręcz mocno raziło to w oczy. Siarczyste 'kur*a' użyte w odpowiednim miejscu jest całkiem ok, ale co drugie słowo? Trochę przypominało bełkot nastolatka, który dopiero co odkrył wulgaryzmy.
Praca policji ukazana 'od kuchni', to dobry temat na niezłą książkę. Może niekoniecznie w takim przerysowanym, męskim stylu. Choć męskie żarty tutaj udały się wyśmienicie :)
Mimo wszystko cieszę się, że mogłam poznać historie psów, choć nie zawsze ze szczęśliwymi zakończeniami, to jednak ciekawe i niejednokrotnie bardzo poruszające. W końcu pies, to też .... człowiek! ;)

 i  "Pokolenie Ikea" i "Pokolenie Ikea. Kobiety" to dwie dziwne opowieści. O ludziach, którzy żyją tylko po to, żeby pracować w korpo, bujać się po klubach w każdej wolnej chwili i bzykać ze wszystkimi dookoła. Hm, naprawdę nowoczesne pokolenie jest takie? Bez planów, marzeń i ambicji? Żyjące od imprezy do imprezy, spłacające kredyt na mieszkanie, zlewozmywak za 3 tysiące i całą kuchnię, którą się podziwia, a w której się nie gotuje? A faceci? Naprawdę nie myślą o niczym innym niż seks, bzykanie, pieprzenie i cycki? Kłóciłabym się..
Obie powieści miały być prześmiewcze, trochę prowokacyjne, a wyszły ... żałosne. Wulgaryzmy są tutaj prawie w każdym zdaniu, nie podkreślają niczego, może jedynie gówniarski styl autora. No cóż, nie każda powieść musi być bestsellerem. Te na pewno nie będą na mojej liście.
Wnioski jakie wyciągnęłam z lektury powieści Piotra C.?
"W życiu liczy się osobowość. I cycki, rzecz jasna." Ale tylko stałej partnerki, dziewczyny, żony. Nigdy przygodnej laski, bo żona i tak się dowie. A wtedy już nie będzie tak kolorowo, "bo kobiety (...) to mściwe suki."

 Cathy po wielu życiowych perypetiach ma dwóch synów, których autorka uczyniła narratorami tej opowieści. Cathy i jej brat Chris żyją w jednym domu, w związku do złudzenia przypominającym małżeństwo. Adoptują nawet trzecie dziecko - dziewczynkę, i wszystko układa się dobrze i szczęśliwie. Aż do momentu, gdy do domu obok wprowadza się tajemnicza starsza pani wraz z lokajem i służbą. Synowie Cathy odwiedzają willę staruszki, Jory nie przejawia zainteresowania, jednak Bart jest zachwycony! Coraz częściej wymyka się, aby choć przez chwilę pobyć we wspaniałym domu. Po kilku wizytach dostaje od lokaja dziennik, którego lektura zmienia chłopca nie do poznania...
Trzecia część rodzeństwa Dollangangerów dostarczy czytelnikom niejednego zapartego tchu! Kazirodztwo, zemsta, tajemnica, kłamstwo. To wszystko i jeszcze więcej w powieści "A jeśli ciernie".

MOTYW SIERPNIA 2015

WODA

 Po długiej przerwie znów sięgnęłam po twórczość Camilli Lackberg. I kolejny raz zupełnie się nie zawiodłam! 
Wśród śniegu i mrozu z lasu wybiega półnaga dziewczynka, która wpada pod nadjeżdżający samochód. Okazuje się, że jest to zaginiona przed kilkoma miesiącami uczennicy szkółki jeździeckiej. Widoczne na jej ciele obrażenia wskazują na wielkie okrucieństwo.
W tym samym czasie Erica Falck zagłębia się w sprawę sprzed lat, w której zginął cyrkowy pogromca lwów. Jego żona skazana za zabójstwo siedzi w więzieniu, Erica próbuje wyciągnąć z niej, co naprawdę wydarzyło się w przeszłości. Nie jest to łatwe zadanie. Tak jak niełatwe jest powiązanie sprawy zaginionej i potrąconej dziewczynki ze sprawą pogromcy lwów.
Czytelnicy, którzy znają twórczość Lackberg z poprzednich powieści na pewno będą zadowoleni z kolejnej odsłony pracy i życia Erici i Patricka. Znów z niecierpliwością będziemy czekać na następne przygody mieszkańców Fjallbaki!


MOTYW WRZEŚNIA 2015

OPTYMISTYCZNIE
[coś, co wywołuje uśmiech na twarzy]


 "Bikini" to kolejna książka, którą oceniając po okładce można by uznać za miłą i przyjemną. W końcu kobieta w skąpym bikini, zanurzona w wodzie przywodzi na myśl tylko miłe wspomnienia o lecie, kąpielach słonecznych i lenistwie. Uśmiech na twarzy pojawia się sam. Tymczasem ... otwierasz książkę, zagłębiasz się w kolejne strony i od razu widzisz, że to wcale nie taka pozytywna lektura, jaką się wydawała na pierwszy rzut oka. 
Kim McDaniels pracuje na Karaibach jako fotomodelka. Wydawałoby się, że ma wszystko - urodę, idealny kontrakt, piękne okoliczności przyrody. Niestety, dziewczyna podczas jednej z sesji znika, zostaje porwana przez psychopatę. Rodzice modelki przylatują na wyspę w poszukiwaniu córki, pełni najgorszych obaw, ale i nadziei na jej odnalezienie. Pomoc oferuje im reporter Ben Hawkins, będący byłym policjantem.
Całe poszukiwania rodziców dziewczyny, reportera Bena i miejscowej policji śledzi i kontroluje Henri, zabójca-psychopata, działający na zlecenie tajemniczych podglądaczy. Oprócz śledzenia poszukiwań, Henri wybiera swoje ofiary, nagrywa filmy i mrozi krew w żyłach mieszkańcom Karaibów i nie tylko.
Patterson po raz kolejny staje na wysokości zadania. Mimo duetu z nieznanym mi dotąd autorem, powstaje książka, która jest całkiem dobra. Wartka akcja, ciekawy pomysł, złożona osobowość sprawcy. To wszystko sprawia, że "Bikini" czyta się dobrze, szybko i z ciekawością, co będzie się działo w kolejnych rozdziałach.



MOTYW PAŹDZIERNIKA 2015

BEZ TWARZY


 Po kilkunastu latach Alex Cross wraca do nierozwiązanej sprawy zabójstwa swojej żony. Mimo, że opuścił FBI i rozpoczął prywatną praktykę psychologa, angażuje się w sprawę seryjnego gwałciciela. Razem z przyjacielem, Wielkoludem Sampsonem, podąża śladami Sullivana, który nie tylko gwałci kobiety, terroryzuje je zdjęciami swoich ofiar, ale także zabija. Alex oprócz sprawiedliwości ma do osiągnięcia jeszcze jeden cel - chce w końcu dowiedzieć się, przez kogo na jego rękach umarła ciężarna żona. To sprawa najbardziej osobista z dotychczas prowadzonych. Na szczęście w duecie z Sampsonem, Alex Pogromca Smoków Cross, może prawie wszystko. I tym razem uda im się rozwiązać zagadkę, która od wielu lat pozostawała nierozwiązywalna.
"Cross" to już 12. część przygód dzielnego detektywa-psychologa, a wciąż wciąga prawie od pierwszej strony. Twórczość Pattersona wydaje się niczym nie zakłócona, każda kolejna przygoda Alexa jest inna, ma elementy nowości. I przede wszystkim zaciekawia czytelnika, nie pozwala się nudzić przy jej lekturze. Dobrze, że Patterson wciąż tworzy i daje nam możliwość samodzielnego rozwiązywania zagadek.

 Ludzie czasami robią coś dla publiki, żeby pochwalić się swoimi umiejętnościami, talentem, geniuszem. ZDW - Zabójca Dla Widowni - morduje dla publiki, a raczej dla siebie przed pełną publiką. A Kyle Craig, Supermózg, dla siebie i dla zemsty ucieka z najlepiej strzeżonego więzienia. I Supermózg i ZDW, to dwa potwory, z którymi musi zmierzyć się Alex Cross i jego nowa partnerka Bree. Nie będzie to pojedynek ani łatwy, ani przyjemny, tym bardziej bezpieczny. Ale Pogromca Smoków będzie musiał sobie jakoś z tym poradzić.
Patterson kolejny raz pokazuje nam dobrą akcję, złożonych bohaterów i niezłą intrygę. Wkurza mnie tylko tym, że Alex jest pokazany jako niezły kobieciarz (albo nieudacznik?). W każdej części ma inną partnerkę, niekoniecznie w sprawach służbowych. Tylko czy to z powodu niestałości uczuć czy pecha do kobiet?


Alex Cross staje przed trudnym zadaniem - musi wytropi mordercę Ellie Cox, która wraz z całą rodziną została zamordowana z przerażającą brutalnością. Pogromca Smoków podchodzi do sprawy bardzo emocjonalnie, bo Ellie była jego dawną przyjaciółką i pierwszą miłością. Kiedy dochodzi do kolejnych brutalnych morderstw, Alex wpada na trop Tygrysa - płatnego mordercy, który działa wraz z bandą młodocianych chłopców. Cross po śladach Tygrysa i jego watahy trafia aż do ... Afryki. Nie do końca zdaje sobie sprawę, że porywa się z motyką na słońce, bowiem Afryka to nie Ameryka. Tutaj rządzi prawo dżungli - przetrwają tylko najsilniejsi. 
Książka o kolejnych przygodach Alexa Crossa jak zwykle kończy się happy endem. Jak dla mnie trochę przerysowanym, Cross wydaje się być nieśmiertelny, z każdej opresji wychodzi obronną ręką, a wszelkie rany goją się na nim lepiej niż na psie. 
Realia Afryki pokazane z ogromną brutalnością - walka o przetrwanie w Nigerii i innych częściach kontynentu, korupcja, gwałty, mordy i rzezie. Włos się jeży na głowie, mimo że to tylko książka. Jednak nie trzeba być geniuszem, żeby wiedzieć, że nawet teraz takie rzeczy się dzieją i niewiele możemy na to poradzić...

 "Sześć córek" to opowieść o tytułowych sześciu córkach jednego ojca, które jednak miały ze sobą niewiele wspólnego. Właściwie wiedziały tylko o swoim istnieniu i nic poza tym.
Łączył je ojciec, Wiktor Krasowski, który za bardzo nie uczestniczył w życiu żadnej z nich. Dopiero na łożu śmierci przypomina sobie o swoich dzieciach i wysyła do nich listy. Każda z kobiet dostaje do spełnienia zadanie, które totalnie do nich nie pasuje, ani do stylu ich życia. Kolejne rozdziały zaczynają się właśnie tymi listami, w których ojciec przekazuje córkom ostatnie słowa. Później następuje połączenie opowieści o współczesnym życiu każdej z pociech Wiktora wraz ze wspomnieniami na temat ojca. Historia Polski wpleciona w te opowieści pokazuje, jak wielki wpływ na ich życie miały realia, a w jakich się wychowywały i żyły.
To ciekawa powieść, która momentami totalnie rozśmiesza, a momentami wzrusza do łez. Kilka ciekawych cytatów wyłowionych z "Sześciu córek" najlepiej dowodzi temu, że to książka warta zapamiętania.

 W tej powieści Alex Cross nie występuje jako Pogromca Smoków, ale jako autor powieści Proces. Cofa się na początek XX stulecia i opowiada czytelnikowi historię białego prawnika, który wraz z czarnym krewnym Alexa postanawia rzucić wyzwanie Ku Klux Klanowi.
Prawnik Corbett z pomocą Abrahama Crossa próbuje zbadać sprawę samosądów i linczów na czarnoskórych mieszkańcach Eudory. Corbett nie jeden raz wpadnie w kłopoty chcąc pomóc "kolorowym". Na własne oczy zobaczy niewyobrażalną agresję i barbarzyństwo. Przekona się także, że nie zawsze ten, który nazywa się naszym przyjacielem, naprawdę nim jest, a ten, który wygląda na wroga, nie zawsze chce nam zrobić krzywdę.
Czy Benowi Corbettowi uda się zdać relację prezydentowi ze swoich poszukiwań i odkryć? Czy dożyje do tego czasu?
Ta część przygód Alexa Crossa trochę mnie rozczarowałam. Spodziewałam się kolejnej akcji, z której Alex wyjdzie obronną ręką. Tymczasem dostałam powieść, w której Cross pojawia się na dwóch stronach, wyjaśnia, że chciał napisać książkę o kimś ze swojej rodziny i ... tyle. Trochę słabo jak na Pattersona. A szkoda..

MOTYW LISTOPADA 2015

SMUTEK

 i  Mocne opowieści o mafii przedstawione z perspektywy Masy, świadka koronnego. O porachunkach jest brutalnie i wstrząsająco. Egzekucje, tortury, uprowadzenia dłużników i wrogów to chleb powszedni członków gangów. To nie tylko puste słowa, to wojna, która przyniosła więcej ofiar niż odnaleziono ciał. O bossach polskiej mafii jest równie mocno i równie prawdziwie. Sylwetki szefów gangów, z uwzględnieniem przeszłości i dnia dzisiejszego, niezwykle wyraźnie pokazują, jak wyglądało ich życie na najwyższych szczeblach mafijnej drabiny. Pershinga wszyscy znają z telewizyjnych wiadomości, ze wspomnień Masy możemy poznać go lepiej. Zresztą nie tylko jego. Słowika, Barabasza i Dziada również...
Cykl "Masa o polskiej mafii" to do tej pory cztery powieści prowadzone w formie wywiadu-rzeki z najsłynniejszym świadkiem koronnym, Jarosławem Sokołowskim, Masą. O ile pierwsze dwie części czytało mi się dobrze i z wielkim zainteresowaniem, tak dwie kolejne już z mniejszym entuzjazmem. Być może za dużo już zostało powiedziane, a może po prostu na siłę zostało to rozwleczone na cztery powieści zamiast być skondensowane w dwóch czy trzech..

MOTYW GRUDNIA 2015

ROŚLINNOŚĆ

 "Zabójcze piękno" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Joy Fielding. Spotkanie jakże udane, warte zapamiętania i warte powtórzenia.
Na mieszkańców Torrance pada blady strach, gdy ginie jedna z mieszkanek - piękna i pełna energii nastolatka. Po niej ginie kolejna, a mieszkańcy po cichu wiążą wszystko z nowym mieszkańcem, który niedawno wprowadził się do ich, dotąd spokojnego miasteczka. Opowieść o życiu w Torrance przeplata się z wpisami do dziennika zabójcy, z którego możemy wywnioskować, że dwa poprzednie morderstwa to jeszcze nie koniec. 
Jak czytamy na okładce "Każdy może być mordercą...". I to się zgadza, podejrzenia padają na kolejne osoby, ale nigdy nie na tę właściwą. Nawet doświadczony czytelnik i znawca kryminałów może mieć problem z wytypowaniem zabójcy. Ja miałam i szczerze się zdziwiłam, gdy okazało się, kto zabija piękne mieszkanki Torrance.
Po "Zabójczym pięknie" wiem, że sięgnę po kolejne powieści Fielding i mam nadzieję, że one równie mile mnie zaskoczą.

1 komentarz: